Czujecie już zbliżające się lato?! Morze, upał, słońce i… opalenizna!
Kto nie lubi wylegiwać się w ciepłym słońcu na plaży, zamieniając zimową bladość na zdrowszy koloryt, poprawiając sobie nastrój i zwiększając poziom witaminy D?
Letni koloryt skóry to coś cudownego: barwy, blask i lekkość.
Dlatego dbam o skórę tak, by zachowała te cechy.
Pierwszą rzeczą, po którą sięgam po ekspozycji na słońce, jest chłodząca maska po opalaniu, która natychmiast przynosi ulgę i łagodzi ewentualne zaczerwienienia powstałe w wyniku długiego przebywania na słońcu. Następnie nawilżam skórę serum lub zwykłym kremem nawilżającym albo Hydraglow Aftertan — lekkim kremem po opalaniu, który dzięki złotym mikrodrobinkom natychmiast rozświetla i podkreśla rysy twarzy, nie pozostawiając błyszczącego efektu, a przede wszystkim uwydatnia i przedłuża moją opaleniznę.
To idealny duet, który zapewnia zdrowy koloryt, a zarazem świetnie sprawdza się jako baza pod makijaż podczas letnich wieczorów: cera wygląda promiennie i jednolicie, więc wystarczy odrobina pomadki, by dopełnić nasz look. A co, jeśli chciałybyśmy mieć taki odcień przez cały rok?
Wtedy do akcji wkracza makijaż: jak uzyskać efekt „sun kissed”? Jak zwykle zaczynamy od bazy i korygujemy zimowy koloryt CC Cream na całej twarzy, wybierając spośród dostępnych odcieni ten, który najbardziej pasuje do naszej karnacji. Błagam… nie róbcie sobie brązowych masek! :D
Makijaż jest piękny, kiedy jest, ale go nie widać! Aby więc sprawdzić, czy odcień jest odpowiedni, wypróbujcie go przy linii żuchwy i na szyi. Jeśli szyja jest jaśniejsza — co jest naturalne, bo zwykle dociera do niej mniej słońca — rozprowadźcie tam również odrobinę kremu koloryzującego.
Maskujemy nasze ukochane cienie pod oczami odrobiną Anti Dark-Circles i odrobiną korektora dokładnie tam, gdzie to konieczne. Szczerze mówiąc, nie jestem wielką fanką pudru, ale jeśli zauważycie, że skóra za bardzo się błyszczy, przypudrujcie tylko te miejsca, które tego wymagają — zwłaszcza jeśli macie cerę skłonną do przetłuszczania.
Gdy baza jest już gotowa, nakładam prasowany bronzer na policzki, skronie i grzbiet nosa, by odtworzyć efekt lekkiego zaczerwienienia, które naturalnie pojawia się, gdy zaczynamy się opalać. W przypadku tego produktu również działamy stopniowo. Nakładam pierwszą warstwę pędzlem do różu i dobrze ją rozcieram. Dopiero potem decyduję, czy wzmocnić efekt kolejną warstwą, czy rozetrzeć razem z nim także róż, by uzyskać bardziej wyrazisty efekt „wróciłam ze słońca”.
A dlaczego nie dodać odrobiny rozświetlacza na kości policzkowe i czubek nosa, by dopełnić bazę?
Tylko nie upodobnijcie się do Rudolfa!
Przejdźmy do brwi. Lubię, gdy są nieco dzikie, więc wyczesuję je ku górze przezroczystym żelem i w razie potrzeby uzupełniam kredką.
Na rzęsy nakładam mój ukochany Black Keratine Mascara: tusz zwiększający objętość i unoszący rzęsy, o wodoodpornej formule z keratyną roślinną, która pogrubia rzęsy i wspiera ich naturalną odporność. Aby uzyskać bardziej „objętościowy” efekt, nakładam go zygzakowatymi ruchami; jeśli natomiast zależy mi na optycznym wydłużeniu, po prostu dokładnie przeciągam szczoteczkę od nasady aż po końce.
Wykończenie looku pozostawiam wam: możecie zostawić makijaż tak naturalny, jaki jest, nałożyć piękną pomadkę albo postawić na makijaż oczu w ciemnych tonach!
Wybór kosmetyków w kremie lub w pudrze również należy do was, bo zawsze zależy od naszej skóry i osobistych upodobań. Osobiście uwielbiam kosmetyki w kremie, zwłaszcza do uzyskania takich efektów, bo nadają skórze ten blask i przejrzystość, które ma latem. Dotyczy to również doboru odcieni.
Łatwy i szybki look „sun kissed”, po który można sięgnąć, gdy mamy gorszy dzień lub czujemy się nieco przygaszone — by zaczerpnąć odrobiny letniej bryzy!
Niech lato zawsze wam towarzyszy!
Alessandra